4 dziwne azjatyckie napoje

W azjatyckich sklepach można znaleźć różne dziwne rzeczy, które u nas wcześniej nie spotkałem. Zresztą w sklepach można spotkać masę innych produktów, które są tylko tam. Dla Tajwańczyków chipsy z krabów albo o smaku wodorostów to dzień powszedni. U nas byłoby to wydarzeniem. Było też kilka napojów, które niesamowicie zwróciły na siebie uwagę w sklepie i na kilku z nich chciałem się skupić.

Najnormalniejszym napojem z dzisiejszego zestawienia jest piwo dyniowe.

IMG_7696

Tomasz Kopyra z blogu blog.kopyra.com to ze mnie nie jest. Piwko wypić mogę, ale wole koktajle, nie mniej na Tajwanie trochę piwa piłem. Dlatego stwierdziłem, że może warto spróbować. Piwo jest robione przez Suntory, czyli wielki japoński koncern produkujące jedzenie i napoje, w tym właśnie piwo czy whiskey. W próbowanym przeze mnie dyniowym piwie w smaku i zapachu wyczuć można tylko słodycz i pseudo dynię. Ciężko wyczuć tam jakiekolwiek smak piwa, bardziej nazwałbym to słodzonym alkoholem z aromatem dyni. Dupy nie urywa, jedno na spróbowanie można wypić. Tomasz Kopyra z blogu blog.kopyra.com też by nie polecił. Za bardzo koncernowe i za mało piwne.

Milkis

milkis

Tutaj mamy wytwór koreański, o którym wspominałem już wcześniej. W Japonii też jest sprzedawany pod nazwą Calpis, który jest bardzo podobny do koreańskiego oryginału. Milkis jest bardzo dziwnym napojem, bo jest zrobiony z mleka. Najprościej można nazwać to bardzo słodkim, zawiesistym, lekko gazowanym mlekiem. Pierwszym skojarzeniem po spróbowaniu był smak rozpuszczonego w mleku antybiotyku na anginę – duomoxu. Milkis moim nowym ulubionym napojem nie został, ale warto go spróbować.

Sok ze szparagów

IMG_0525

Są soki z jabłek, pomarańczy, ananasa i wielu innych owoców. Popularne są też soki z marchwi czy pomidorów, ale na Tajwanie poszli o krok dalej, bo w każdym 711 można znaleźć też sok ze szparagów. Przecież szparagi są bardzo smaczne i sok z nich musi być tak samo dobry. I tutaj dochodzimy do problemu z tym wytworem. Mianowicie sok ze szparagów jest bardzo, bardzo niedobry. BARDZO. Staram się przypomnieć najgorsze słowa opisujące smak albo wymyślić jakieś piękne porównanie jak niedobry jest to napój, ale nie potrafię, jest to po prostu tak złe i obrzydliwe. Smakuje jakby się gorącą białą czekoladę wymieszało z rosołem, ostudziło i przegotowało ze dwa razy. Nie polecam zdecydowanie. Nie byłem w stanie wypić więcej niż kilka łyków.

Galaretka do picia

IMG_0524

Kolejną lokalną ciekawostką w tajwańskich 711 jest galaretka do picia. Jak kupiłem ją po raz pierwszy, to nie miałem pojęcia, że jest to galaretka, spodziewałem się jakiegoś cytrynowego picia. Jest to pewnie gdzieś tam napisane krzaczkami, ale traf chciał, że akurat tych nie znam. Picie  galaretki to dość ciekawe doświadczenie, bo przy pierwszym łyku spodziewasz się napoju a tam coś stałego. Mimo że dość szybko zmienia się w płyn to smakuje całkiem ok, nie za słodko i cytryna jest całkiem naturalna . Po prostu to taka lemoniadka w formie galaretki co może lekko zdziwić.

W sumie żadnego z tych napojów nie brakuje mi w Polsce. Ot takie ciekawostki, których można spróbować raz w ramach odkrywania różnic kulturowych i smakowych krajów, które odwiedzamy. Na pewno będzie to coś innego niż w domu, a o to przecież chodzi w podróżowaniu.


Jeżeli spodobał Ci się wpis, tutaj możesz polajkować fanpage i będziesz mógł oglądać dyrdymały, które na niego wstawiam.