W azjatyckim Rzymie, czyli jak wygląda Hong Kong

Długo nic nowego się nie pojawiło na blogu, ale spowodowane to było nie tylko moim lenistwem i brakiem motywacji do kończenia (bo rozgrzebanych tekstów mam już z pięć) kolejnych wpisów. Po drodze trafił mi się kolejny krótki wyjazd – przeleciałem się do Hong Kongu, w którym spędziłem dwa intensywne dni.

Dzisiaj mam dla was pierwszy wpis o Hong Kongu, czyli kilka ciekawych zdjęć z tego niesamowitego miasta. Czułem się tam jak w Rzymie, bo można się w tym mieście tak samo zgubić i odkrywać. Różni się tylko otoczenie i wiek budynków. Gdziekolwiek się nie obróciłem, zawsze znalazło się coś ciekawego i wartego oglądania.

hong kong day

Zacząć muszę od oczywistości, czyli promenady. Czyli widoku, jaki jest z Kowloon na wyspę Hong Kong. Jest to jeden z najpopularniejszych widoków z tego miasta. W sumie się nie dziwię dlaczego, bo jak pierwszy raz stanąłem nad zatoką, zaniemówiłem po raz pierwszy. Żadne miasto jeszcze nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Zresztą popatrzcie tylko sami, jaki jest to niesamowity, wciągający widok.

hong kong the peakKolejnym wspaniałym punktem obserwacyjnym miasta jest wzgórze Wiktorii. Jest to jedna z tych rzeczy, bez której żadna wizyta w Hong Kongu się nie może się obejść. Tutaj mamy widok na szklane wieżowce od tyłu, a do tego doskonale widać z góry Kowloon, czyli drugą wyspę miasta, na której stoi ICC, który jest najwyższym budynkiem w mieście. Ale o nim trochę później, bo zasługuje na osobny wpis.

hong kong the peak tramNa wzgórze najprościej i najszybciej można się dostać tramwajem. Dość starym tramwajem, bo zaczął działać już w 1888 roku. Wjazd na górę trwa jakieś pięć minut. Jedynym problemem są kolejki do niego – w letnie weekendy ludzie potrafią czekać 5-6 godzin! Azja. Mi się na szczęście udało, bo wsiadłem już do drugiego tramwaju, na który czekałem jakieś 10 minut.

hong kong peak Niesamowite na Wzgórzu Wiktorii jest jeszcze to, że wystarczy się odwrócić od miasta i widać stamtąd inną stronę Hong Kongu, czyli naturalny las deszczowy. Co ciekawe tylko 25% terenu regionu jest zabudowane. Pozostały część zajmują właśnie lasy deszczowe i parki. Zielona, nienaruszona ludzką ręką roślinność, jest ciekawą alternatywą dla miejskiej dżungli, widzianej z drugiej strony. Do tego wrażenie dopełnia widok na ocean i bezkresną wodę.

hong kong housesW Polsce już 10 piętrowe bloki nazywane są wieżowcami. W Hong Kongu dziesięciopiętrowych budynków nie praktycznie nie widać. Zasłonięte są przez te wyższe ponad 40 piętrowe bloki z malutkimi mieszkankami, rurami poprowadzonymi na zewnątrz budynku w celu zaoszczędzenia miejsca i wewnętrznymi oknami, żeby zmieściło się więcej klitek na piętrze. Każdy taki budynek jest sypialnią dla kilku tysięcy osób, a ceny wynajmu czy sprzedaży mieszkanek w takich blokach są kosmiczne. Dalej od centrum, w Nowych Terytoriach jest taniej, ale dojazdy zabierają kosmiczne ilości czasu i kosztują krocie.

hong kong bambooJedną z rzeczy, których w Hong Kongu nie brakuje to bambus. Dlatego jest bardzo często wykorzystywany przy budowach, bo po co sprowadzać metalowe rusztowania, jak można je zrobić z bambusa. Do tego budowane są z niego konstrukcje utrzymujące reklamy albo zabezpieczające ulicę przed spadającymi rzeczami z trwających budów.

IMG_0068Hong Kong to nie tylko blichtr i przepych. Oczywiście zdecydowana większość wszystkiego jest dla zamożniejszej części społeczeństwa, ale można znaleźć takie kwiatki jak ten fryzjer. Ścina włosy przerobionymi na maszynkę nożyczkami, na powietrzu w okolicy wielu ekskluzywnych salonów fryzjerskich. Jak jednak widać klienci do niego też przychodzą.

IMG_0072Soho jest ciekawą dzielnicą na wyspie Hong Kong, gdzie można znaleźć międzynarodowe restauracje, jak i sporo ciekawych sklepów z antykami czy innymi szpargałami. Moją uwagę przykuł wygląd tego sklepiku. Jego wystrój razem z wystawionymi krzesełkami na ulicę tworzyły niesamowity klimat.

IMG_0312Na jednej z ulic ze schodami w Soho, jako że jest zima, barierki zostały przygotowane na niższe temperatury i ktoś uszył dla nich szaliki i ocieplacze, żeby się nie pochorowały.

IMG_0300Takie stacje na śmieci są porozstawiane w całym mieście. Każda z dokładnie z takim napisem. Nie tylko służą do wyrzucania śmieci ulicznych, ale tutaj część mieszkańców wrzuca śmieci z mieszkań. Cały czas zastanawiam się, czy chodziło o gum, czy o can…

IMG_0413Admirality, jedna z głównych przesiadkowych stacji metra w centrum Hong Kongu. Zacznę od tego, że stacje metra w Hong Kongu są podobnej długości co odcinek pomiędzy stacjami metra w Warszawie. Pociągi są niesamowicie długie i w godzinach szczytu przyjeżdżają co minutę. Jednak ludzi jest tak dużo, że na przesiadkę czeka się około 15 minut. Nie będę już więcej narzekał na ścisk w warszawskim metrze. Upychaczy nie ma, ale i bez nich ścisk jest taki, że nie trzeba się niczego trzymać, bo przewrócić się nie ma jak.

O Hong Kongu będzie jeszcze trochę, bo kilka rzeczy zasługuje na oddzielne wpisy. Na pewno będzie jeden o ICC i Wzgórzu Wiktorii, które są warte dokładniejszego opisu. Jeszcze pewnie gdzieś się znajdzie podsumowanie wyjazdu.

Mój pobyt na Tajwanie dobiega końca i w niedzielę już wracam do Polski. Mam jeszcze w planach kilka wpisów o Tajpej, ale publikować je już będę najprawdopodobniej z Polski. Teraz trzeba pocieszyć się z kilku ostatnich dni na obczyźnie.


Jeżeli spodobał Ci się wpis, tutaj możesz polajkować fanpage i będziesz mógł oglądać dyrdymały, które na niego wstawiam.